Nov 12, 2012

Myślę, że napisano w ostatnim czasie sporo abstrakcyjnych bzdur o tym jakie zło wyrządza światu firma Apple. O co chodzi? O politykę patentową giganta z Cupertino. Od dawna namawiam do zapoznawania się z treścią dokumentów opisujących przyznane patenty. Znaleźć je nietrudno, są udostępnione do wglądu. Niestety, niewiele osób zadaje sobie trud zapoznania się z dokumentem, który mógłby pewne rzeczy doprecyzować. Dlatego właśnie to, co robi Apple zalicza się już do kategorii tzw. „urban myths”. To polscy tzw. dziennikarze technologiczni (i niektórzy blogerzy) umieścili wiadomości dotyczące Apple właśnie na tym poziomie wiarygodności i abstrakcji, co słynne historyjki o czarnej wołdze. Tak więc spodziewajmy się zakazu sprzedaży desek do krojenia, bo wstrętni amerykańscy kapitaliści z Apple mają patent na prostokąt. Całkiem niedawno obiecałem sobie ignorować parę internetowych portali(?), których ambicją jest jedynie generowanie odsłon i sława. Jakakolwiek. Kiwam z niedowierzaniem głową, bo te przedsięwzięcia internetowe mają się świetnie, a osoby z nimi związane zapraszane są do współpracy i pisania w innych miejscach, w tym dla mediów tradycyjnych. Zaraza tekstów niepoprawnych językowo i logicznie rozprzestrzenia się więc, doczekała się nawet zgrabnej nazwy, ucinającej wszelką krytykę – „prawo do wypowiedzi autorskiej i subiektywnej”. A przecież ci ludzie nie piszą tylko o Apple. Niestety, w większości wypadków, jakiego tematu by nie poruszyli, zamieniają go w „urban myth”. Tak merytorycznie jak językowo. Wracając jednak do ostatnich doniesień o patencie na deskę do krojenia, nie tylko ja osiągam tzw. „masę krytyczną” z niedowierzaniem patrząc na treść tekstów, nie tylko umieszczanych w internecie. Oto, co wyczytałem u Szymona:

Czy naprawdę trzeba się wykazywać aż tak dalece posuniętą niewiedzą i bezkrytycznym podejściem? Czy trzeba tak pokazywać swoją ignorancję i niewiedzę i nie sprawdzać o czym się pisze? Czy trzeba traktować czytelnika jak idiotę, że on to się zna jeszcze mniej i przyjmie wszystko? Czy można być netowym pisaczem nie mając podstawowej wiedzy z zakresu, który się porusza?

(via „Apple patentuje prostokąt”)

Oszczędzę Wam potoku myśli o jakości mediów i czytelnictwa, bo ten wpis zmieniłby się w conajmniej średniej objętości książkę. Dobrze, że coraz więcej osób nie jest w stanie przechodzić obojętnie obok głupoty i bylejakości serwowanej w mediach (nie tylko internetowych) prawie każdego dnia.

Więcej wpisów